BWM i3 to miejski wynalazek BMW. Samochód elektryczny.
Cichy, ekonomiczny (podobno 100 km możemy przejechać za ok. 6 zł), stosunkowo wygodny i przede wszystkim ekologiczny. Miałam okazję popatrzeć, porobić zdjęcia i się przejechać (jako pasażer :)).
Co urzekło mnie w tym aucie?
- Cisza. Dosłownie nie słyszy się ani jak włącza się silnik, ani jak się rusza. Można przez cała drogę rozmawiać szeptem i wszystko między sobą rozumieć. Jedyne dźwięki jakie samochód z siebie wydaje to w momencie przyspieszania oraz wszelkie dźwięki ostrzegawcze. W momencie kiedy wciskamy gaz wydaje z siebie bardzo przyjemny dla ucha świst. Coś na pograniczu trolejbusu i szumu wiatru.
- Wykonanie. Samochód z zewnątrz jest...plastikowy. Nie ma obawy, że zacznie korodować albo że byle uderzenie będzie skutkowało wgnieceniem i porysowanym lakierem. Jak się zdenerwujemy to możemy kopnąć samochód i dalej będzie w stanie takim jak przed naszym atakiem agresji. :)
- Przyspieszenie. Jak na takie małe autko (ale jednocześnie bardzo lekkie) przyspiesza w 7,2 s do 100km/h. Robi wrażenie.
- Hamowanie. Nie wykorzystuje się hamulca. Odpuszczając gaz auto samo wyhamowuje (także z górki). Świetne rozwiązanie.
Co mi się nie spodobało?
- Cyfrowy ekran za kierownicą. W Civicu czasami jak za mocno świeci słońce prędkość jest słabo czytelna. Obawiam się, że w tym przypadku może być podobnie. Zwłaszcza, że nad ekranem nie ma żadnego daszku, który mógłby nam robić cień.
- Cena. 150 tys. zł za takie autko to sporo. Ale za technologię się płaci.
- Drzwi. Jak ktoś siedzi z tyłu to musi poczekać aż ten przed nim otworzy drzwi. Inaczej nie ma szans by wysiadł.
- Ładowanie. Ok, fajnie, że się da z normalnego gniazdka, ale to trzeba mieć garaż z prądem. Stacje do ładowania są dwie na całą Polskę. Obie w Warszawie.